Ach, lawenda. Kojarzy nam się z latem, relaksem i śródziemnomorskim ciepłem. Wabi pszczółki i motyle. By jednak móc nas cieszyć swoim wyglądem w czerwcu i lipcu, podczas miesięcy zimowych powinna odpoczywać, chroniona przed mrozami pod śnieżną kołderką. A jeśli tak nie jest? Dowiedz się, jak ochronić lawendę przed mrozem podczas bezśnieżnej zimy.
W polskich ogrodach i na polskich poletkach dominuje lawenda lekarska (wąskolistna) w odmianach takich jak Hidcote czy Munstead, gdyż tylko ona (w przeciwieństwie do lawendy pośredniej, francuskiej, hiszpańskiej i szerokolistnej) cechuje się odpornością na mróz. Przyjmuje się, że lawenda lekarska jest w stanie przetrwać krótkotrwałe spadki temperatury nawet do -15, -20 stopni, gdy jest osłonięta i zabezpieczona.

Jak zabezpieczyć nasze krzaczki lawendy? W śnieżne zimy natura zrobi to za nas – śnieg działa jak naturalna kołderka, izolując rośliny od mroźnego wiatru i niskich temperatur, przez co chroni korzenie i pędy przed przemarzaniem. Gdy śniegu nie ma, musimy sami wkroczyć do akcji i okryć lawendę agrowłókniną lub słomą. Te materiały przepuszczają powietrze, w więc nie dopuszczą do zaparzenia rośliny, a jednocześnie będą stanowić warstwę izolacyjną. Jeśli nie zdecydujemy się na okrycie całych krzaczków, warto wyściółkować wokół nich, by zabezpieczyć korzenie. Zwróćmy też uwagę na to, czy niektóre krzaczki nie są podkopane. Na naszym lawendowym polu dzikie zwierzątka lubią kopać norki pod korzeniami lawendy, przez co niektóre krzaczki są szczególnie wrażliwe na wymarzanie. Jeśli nie chcemy zasypywać tych norek i pozwalamy ich mieszkańcom chronić się w lawendowym domku, warto dookoła tych krzaczków wyściółkować grubiej słomą, która z jednej strony będzie przepuszczać powietrze, z drugiej zapewni wspaniałą izolację, a z trzeciej pozwoli ograniczyć parowanie wody z gleby.
Przed zimą nie przycinajmy też naszych lawend, gdyż może to osłabić je i utrudnić zimowanie. Z naszego doświadczenia lawenda ma się najlepiej, gdy przeprowadzamy kosmetyczne cięcie po zimie, w zależności od pogody, po przymrozkach na przełomie marca i kwietnia, usuwając obumarłe po zimie części roślin. My w Hydrolato główne cięcie przeprowadzamy na przełomie czerwca i lipca, gdy lawenda kwitnie najpiękniej, by wytworzyć z niej nasz hydrolat, ocet, herbatki i woreczki. Oczywiście, jeśli uprawiamy lawendę by cieszyć się jej widokiem, takie cięcie przeprowadzamy po kwitnieniu, w okolicach drugiej połowy lipca. Podczas tego letniego cięcia obcinamy kwiatostany oraz około 3 cm pędu, formując jednocześnie krzaczki. Po takim cięciu lawenda powtarza kwitnienie (choć już zdecydowanie mniej obficie) w okolicach września. We wrześniu po kwitnieniu tnie się jedynie przekwitnięte kwiatostany, by nie osłabiać rośliny przed zimą.
Oprócz okrywania, ściółkowania i powstrzymania się od cięcia przed zimą, warto zadbać również o stanowisko, na którym rośnie lawenda. Idealnie sprawdzi się miejsce słoneczne, ale zaciszne. Jak to uzyskać? My nasze pole lawendowe obsadziliśmy po bokach gęsto krzaczkami róży, które nie zabierają lawendzie słońca, a jednocześnie stanowią barierę chroniącą przed wiatrem.
Mroźna, bezśnieżna zima to wyzwanie dla krzaczków lawendy. Jednakże dzięki naszej trosce możemy uchronić je przed wymarzaniem i cieszyć się ich kwiatami (oraz wyrobami z tych kwiatostanów!) przez wiele lat. Lawenda to roślina, która odwdzięcza się za troskę cudnym kwitnieniem i rozkosznym zapachem.

